Biedny ten nasz 2012 - Mieczysław Gójski
Żegnając nie tak dawno stary rok mieliśmy okazję do wielu refleksji. Oceniając go z jednego tylko punktu widzenia - poziomu naszego życia, to nie można zaliczyć go do udanych. Był to przecież rok dużych podwyżek cen i rekordowej od wielu lat inflacji Praktycznie wszystkie wskaźniki dotyczące tej właśnie sfery, uległy pogorszeniu. Mówiąc delikatnie - życie nam zbiedniało. Odczuli to przede wszystkim najubożsi. Pomimo tego Polacy z dużą wiarą kupili propagandową, przedwyborczą bajkę całego środowiska władzy o zielonej wyspie. W wyborach parlamentarnych z wiarą na lepsze jutro obdarzyli rządzącą partię po raz kolejny największym poparciem. Ale zaraz po wyborach - już w expose zwycięskiego premiera – okazało się, że aby jutro żyło się nam jeszcze lepiej, dziś musimy zacisnąć pasa.
Z nowym rokiem przedstawiono już konkretne propozycje jak to rząd ma oszczędzać na swych obywatelach. Jest ich cały pakiet. Począwszy od wydłużeniu wieku emerytalnego, poprzez zamrożenie wynagrodzeń dla budżetówki czy redukcję środków na walkę z bezrobociem, aż po cięcia w pomocy społecznej. Poziom naszego życia będzie się pogarszał, także ze względu na wzrost cen. Już od pierwszego stycznia rośnie podatek akcyzowy na surowce energetyczne jak węgiel kamienny (ponad 33 zł/t), węgiel brunatny, koks i gaz. Wzrasta też akcyza na olej napędowy (29 gr/l), tym samym muszą wzrosnąć koszty transportu. W górę idzie cena energii elektrycznej (średnio ok. 5 proc.), w zależności od regionu ma być to wzrost nawet do 6 zł/mies. Jak wiemy ceny energii i paliw wpływają na wszystkie inne. Rośnie opłata za ogrzewanie mieszkań. W Kielcach ma wzrosnąć ona o 5 proc. Samorządy podnoszą podatki lokalne. Często rosną ceny wody, ścieków, przejazdów komunikacją zbiorową czy nawet opłaty za postój. Wzrastają ceny za wywóz śmieci. Za przykład jeszcze raz niech posłużą Kielce – to przecież stolica województwa - gdzie wzrost ma wynieść 5 proc. Znacznie zdrożeje nam również wychowanie dzieci. Wzrosły opłaty za ich pobyt w żłobkach. Za przedszkola w województwie świętokrzyskim opłaty wzrastają średnio o 22 proc., przy czym w Kielcach aż o 27 proc. Od stycznia w górę idzie podatek VAT na ubrania dziecięce z dotychczasowych 8 na 23 proc. Państwo zaostrza również zasady odpisywania na dzieci ulgi podatkowej i wprowadza restrykcje w wypłatach zasiłku z tytułu urodzenia dziecka – tzw. becikowego. Dziś wiemy też, że za leki - które miały być tańsze - w praktyce zapłacimy więcej. Na dodatek wzrasta podatek akcyzowy na wyroby tytoniowe a nawet wysokość mandatów za wykroczenia drogowe.
Zaprezentowane powyżej przykłady nie wyczerpują z pewnością pełnego katalogu podwyżek. Trzeba by go uzupełnić choćby o nieuchronny wzrost cen żywności. Przykłady te są ilustracją w zarysie, co szykuje nam rząd na rozpoczynający się właśnie rok. W ubiegłym inflacja wyniosła blisko 5 proc. Obecne podwyżki cen są wystarczającym dowodem, aby sądzić, że w tym roku będzie nam się żyło jeszcze trudniej. Dziś, krytycy PO – partii rządzącej drugą kadencję, mogą powiedzieć: a nie mówiliśmy?
Udostępnij
Pozostałe artykuły tego wydania:
- Powrót nomenklatury - Waldemar Bartosz
- Najaktywniejsi wyróżnieni - Kazimierz Pasternak
- Regionalne spotkanie opłatkowe
- Koniec obowiązywania ustawy antykryzysowej - Anna Orlińska
- Porady prawne


