NSZZ Solidarność Region Świętokrzyski



Newsletter

Tygodnik Solidarność Świętokrzyska nr 33 (1170) z dn. 14 września 2018r.

Zmienność opcji - Waldemar Bartosz

W poprzednim tygodniu pochylaliśmy się nad zjawiskiem ucieczki polityków od pojęcia polityki.

Podobne zjawisko, może nie ucieczki, ale istotnej zmiany, obserwujemy na poziomie zmiany znaczenia (rozumienia) zjawisk historycznych, wpływu osób publicznych na życie społeczne itp. Jako przykład tego zjawiska niech posłużą z jednej strony – symbole polskiej niepodległości: Józef Piłsudski i Roman Dmowski, a z drugiej – polskie, narodowe pieśni: „Boże coś Polskę” i „My, Pierwsza Brygada”.

Współcześnie, szczególnie po upadku PRL-u, postać Józefa Piłsudskiego owiana jest powszechną czcią i uznaniem. Przyjmujemy chyba, że ówczesna Polska jest spadkobiercą jego myśli i wartości, które wyznawał i był im wierny. Liczne pomniki Piłsudskiego wskazują nawet na rodzaj narodowego kultu tej postaci. Nie wchodząc w szczegółowe analizy polityki Józefa Piłsudskiego, przypomnijmy tylko zasadnicze jej wątki: przywiązanie do wielonarodowej I Rzeczypospolitej z wielością narodów, wyznań i kultur; wynikająca stąd tolerancja, a nawet obojętność na wartości światopoglądowe i religijne (sam Piłsudski w dorosłym życiu przeszedł na ewangelizm, aby na łożu śmierci wrócić do kościoła katolickiego); postawienie w walce o niepodległość na nurt rewolucyjny (PPS i POW), brak nabożeństwa do demokracji politycznej (przewrót majowy). Nie wydaje się, aby z dzisiejszym kultem Józefa Piłsudskiego wiązano te wartości. Wydaje się nawet, że w sferze mentalności społecznej przeważają postawy „endeckie”, historycznie wywodzące się od Romana Dmowskiego. Już w drugiej połowie lat 30-tych XX wieku, ówczesny znakomity publicysta (późniejszy premier rządu emigracyjnego) – Stanisław Cat-Mackiewicz stwierdził przy okazji powstania „piłsudczykowskiego” Obozu Zjednoczenia Narodowego, że lewicowa, pepeesowska piłsudczyzna zmutowała się w sanację, która masowo przyjmowała z rąk endeków mieszczański program społeczny. Dla Cata oznaczało to, że polityczna myśl endecka zyskała opakowanie piłsudczykowskie. Stwierdził nawet, że „przy dźwiękach Pierwszej Brygady recytowano wersety z Dmowskiego”. Współcześni „piłsudczycy” wyznają więc ideę państwa narodowego, przywiązanie do idei narodu (ethosu) bardziej niż do państwa. W ten sposób, współczesny Polak, patrząc na pomnik Józefa Piłsudskiego w nabożnej myśli ma te wartości, które wyznawał Roman Dmowski.

Podobnie się ma z pieśniami – symbolami narodowymi. Pieśni „Boże coś Polskę” z dostojeństwem i w nastroju patriotycznym śpiewamy podczas nabożeństw rocznicowych (Święta Narodowe, rocznice Powstań). W latach 1918-19 ówcześni politycy (szczególnie prawicowi) widzieli tę pieśń jako hymn narodowy. W powszechnej świadomości utrwalił się związek słów pieśni z polskim patriotyzmem – i tak to już zostanie (i bardzo dobrze).

Tymczasem, tak naprawdę pieśń ta powstała w 1816 r. na cześć cara rosyjskiego Aleksandra I, który od 1815 (Królestwo Polskie po traktacie wersalskim) oficjalnie był też królem Królestwa Polskiego. Prawykonanie owego hymnu na cześć cara zaborcy odbyło się w Warszawie 3 sierpnia 1816 r. w imieniny „N. Cesarzowej Marii Teodorówny, matki najukochańszego monarchy naszego” (Gazeta Warszawska, 1816, nr 58). Późniejsze wydarzenia historyczne (m.in. Powstanie styczniowe) spowodowały, że zamiast słów zawartych w pierwotnym tekście hymnu: „Naszego Króla zachowaj nam Panie” znajdowały się słowa: „Ojczyznę naszą pobłogosław Panie”. I tym sposobem śpiewając dzisiaj ten hymn nikt nie ma na myśli cara, lecz naszą Ojczyznę.

Druga ważna pieśń to „My, Pierwsza Brygada”, którą przypisujemy Legionowi Piłsudskiego i tak jest zapisana w świadomości społecznej. Profesor, gen. Marian Kukiel, legionista, badacz wojskowości, polityk niepodległościowy w swych wspomnieniach stwierdza, że pieśń ta powstała po rozwiązaniu Brygady, w Obozie w Szczypiórnie, czyli po lipcu 1917 r. więc nie mogła być śpiewana przez I Brygadę. Dodatkowo, generał stwierdza, że muzykę „przywlókł” kapelnista uzdrowiskowy z Buska-Zdroju o nazwisku Sikowski i była to melodia lokalnego pułku „strilców” carskich tam stacjonujących (M. Kukiel, Czasy i ludzie, cz. 5 RWE).

Kilka opisanych pobieżnie różnych przypadków pokazuje jasno zmienność mentalności społecznej. Pokazuje też tworzenie się swoistych mitów, które z faktami historycznymi nie muszą się ściśle wiązać, są jednak ważnym społecznym spoiwem.


Udostępnij

Pozostałe artykuły tego wydania:


wstecz
 


Kapitał ludzki Unia Europejska

Strona internetowa współfinansowana przez Unię Europejską
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego