NSZZ Solidarność Region Świętokrzyski



Newsletter

Tygodnik Solidarność Świętokrzyska nr 37 (1127) z dn. 13 października 2017r.

Socjotechnika, czyli kłamstwo - Waldemar Bartosz

Tym razem zajmijmy się metodami, pomijając, biorąc w nawias rację, czyli tak zwaną merytorykę. Za PRL-u stosowany był taki skrót myślowy: „Cyryl jak Cyryl, ale Metody…”. Powiedzenie to nawiązywało do warszawskiej ulicy Cyryla i Metodego, w sąsiedztwie polskiej cerkwi prawosławnej. Na tej ulicy znajdował się także posterunek Milicji Obywatelskiej, czyli organ represji. Metody, którymi posługiwała się ta służba nie należały do łagodnych i z salonem nie miały nic wspólnego. Dzisiejsza polska rzeczywistość odbiega przecież znacznie od tej PRL-owskiej. Oczywiście zmiany nastąpiły na korzyść, co do tego wszyscy rozsądni ludzie nie mają wątpliwości. Co prawda boczą się byli UB-ecy i SB-ecy, ale trzeba przyznać, że metody, którymi obecna władza ich potraktowała nie są nawet porównywalne z tymi, którymi oni władali. Biorąc jednak pod uwagę biologię i mówiąc delikatnie entropię materii, ta grupa społeczna nie należy i należeć nie będzie do grup znaczących. Inni dziś kreują rzeczywistość, a właściwie przemożnie wpływają na umysły Polsków. Ta kategoria należy do czwartej władzy. Dzisiaj z przekąsem można powiedzieć, że jest to władza poza wszelką kontrolą. No może jednak z pewnym wyjątkiem. Jest nim właściciel albo redaktor naczelny zatrudniający dziennikarza. Do lamusa poszły wszelkie zasady dobrego dziennikarstwa: bezstronność, rzetelność, oddzielanie informacji od komentarza, itp. Niestety choroba ta dotyka chyba wszystkie media. Niektórzy, naprawdę trzeźwi Polacy mówią, że kiedyś to była chociaż Wolna Europa. Brzmi to gorzko, ale przecież oddaje prawdę. Jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron stronniczością właśnie. Czasami stronniczość ta ociera się o bezczelność, jeśli chodzi o przeczenie faktom i brak elementarnej logiki w łączeniu faktów z interpretacją. W dawnych, ciemnych czasach, jeden z rzetelnych dziennikarzy proponował małe, prywatne warsztaty z zakazem socjotechniki. Działo się to w jednym z obozów internowania, a przedmiotem owych warsztatów miał być Dziennik telewizyjny. Dzisiaj także dobrze by było wrócić do tej propozycji i wziąć na warsztat takiego na przykład redaktora Warzechę i jego argumenty przeciwko związkowej inicjatywie ograniczania handlu w niedzielę. Czasami słyszy się podobne argumenty pod przysłowiową budką z piwem, ale wówczas wiemy, że to jest tylko przejaw raczej polskiej murzyńskości. Za błyskotki i paciorki oddamy naszą osobistą wolność. Gorzej, jeśli to mówią przedstawiciele zawodów zaufania publicznego. Na tym tracą oni, ale to ich problem, przede wszystkim traci wzajemne zaufanie. I to jest strata społeczna.


Udostępnij

Pozostałe artykuły tego wydania:


wstecz
 


Kapitał ludzki Unia Europejska

Strona internetowa współfinansowana przez Unię Europejską
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego