NSZZ Solidarność Region Świętokrzyski



Newsletter

Tygodnik Solidarność Świętokrzyska nr 40 (1130) z dn. 3 listopada 2017r.

Organizacje koktajlowe i układy zbiorowe - Waldemar Bartosz

17 października b.r. w warszawskim muzeum PGNiGE z inicjatywy KK NSZZ „Soliadarność” odbyła się konferencja pt. „Układy zbiorowe pracy drogą do społecznej gospodarki rynkowej”. W głównej edycji Tygodnika Solidarność wiele miejsca poświęcono temu wydarzeniu, nie ma więc powodu, aby szczegółowo omawiać przebieg tej konferencji. Ważniejsze jest chyba co innego, mianowicie to, że spotkanie warszawskie wyrosło z pewnością z poczucia niedostatku rokowań zbiorowych pracy. Jak wiadomo, jedno z elementarnych źródeł prawa pracy – układy zbiorowe w Polsce po prostu wysychają. Wypowiedzenia zakładowych układów pracy są nagminne, nie mówiąc już o układach ponadzakładowych. Na stronie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które jest organem rejestrującym te układy, wyczytać można, że jedynie kilkanaście takich układów funkcjonuje.

Dzieje się tak, pomimo, że konstrukcja III Rzeczypospolitej miała być oparta na dialogu społecznym i wynikających z niego swoistych ugód między pracownikami i związkami zawodowymi reprezentującymi pracowników. Kodeks Pracy miał zawierać minimalne unormowania, wszystko inne miało być skutkiem umów dwustronnych. Ta zasada zapisana była w pierwszej umowie społecznej jaką był Pakt o przedsiębiorstwie państwowym w trakcie przekształceń z 1993 r.

Zasada umów społecznych, pod postacią układów zbiorowych pracy wynika także z obowiązującego prawa międzynarodowego.

Konwencja Międzynarodowej Organizacji Pracy nr 98 w sprawie organizowania się i rokowań zbiorowych została przyjęta już w 1949 r., a do prawodawstwa polskiego włączona została w 1958r. Prawo do rokowań zbiorowych zostało także zapisane w art. 6 Europejskiej Karty Społecznej w roku 1961, ratyfikowanej w tej części przez Polskę w 1997r. Również Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 2000r. w rozdziale IV pod tytułem „Solidarność”, w par. 28 ustanowiła „prawo do negocjowania i zawierania układów zbiorowych pracy na odpowiednich poziomach”. Niestety Karta Praw Podstawowych nie została przez Polskę jeszcze ratyfikowana, a różne rządy podają rozmaite preteksty, aby tego nie uczynić. Tak czy inaczej Traktat Lizboński UE z 2007r. nadał jej moc obowiązującą.

Przechodząc na polski grunt, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 20 stanowi, iż społeczna gospodarka rynkowa w Polsce oparta jest na dialogu i współpracy partnerów społecznych, a w art. 59 Konstytucja stanowi wprost, że „związki zawodowe oraz pracodawcy i ich organizacje mają prawo do rokowań (…) oraz do zawierania układów zbiorowych pracy i innych porozumień”. Na marginesie – jak dotąd żaden z zadeklarowanych obrońców Konstytucji nie wytykał faktu, że ustawa zasadniczo jest w tym punkcie powszechnie łamana.

Ustawodawstwo polskie ma długą i dobrą historię, jeśli chodzi o prawo do zawierania układów zbiorowych pracy. Dekret w przedmiocie tymczasowych przepisów o pracowniczych związkach zawodowych ogłoszony 8 lutego 1919 r. przez Naczelnika Państwa – Józefa Piłsudskiego i Premiera – Ignacego Jana Paderewskiego w art. 6 stanowił, „że związki zawodowe mają prawo zawierać umowy zbiorowe (cennikowe)”.

Rozwinięcie przepisów w tym zakresie zawierała Ustawa o układach zbiorowych pracy z dn. 14 kwietnia 1937r., która gwarantowała prawo do zawierania tych umów. Nie określała, że stroną dla związków zawodowych muszą być organizacje pracodawców (tak jak jest teraz od 1994 r.) lecz po prostu – pracodawcy. Znowelizowany w 1994r. Kodeks Pracy w artykułach 238-241 reguluje procedury negocjowania i zawierania zbiorowych układów pracy, zarówno na poziomie zakładowym jak i ponadzakładowym. Stroną dla związków zawodowych w przypadku układów ponadzakładowych są organizacje pracodawców.

I tutaj napotykamy na problem. Jeśli nie ma zorganizowanych pracodawców w konkretnej branży, to po prostu nie ma strony i nie może być układu. Tym sposobem blokowane są możliwości korzystania z przysługującego prawa.

Ustawa o organizacjach pracodawców nie precyzuje podstawowego kryterium reprezentatywności, a powinna nim być zdolność układowa. Bez tego kryterium dotychczasowe organizacje pracodawców są po prostu organizacjami lobbistycznymi, bądź jak ktoś powiedział, organizacjami salonowo-koktajlowymi.

Aby naprawić tę sytuację konieczna jest zmiana prawa, a konkretnie tej części Ustawy o organizacjach pracodawców, która precyzuje ich reprezentatywność. Jest to warunek konieczny, być może nawet wystarczający, aby w tym względzie zapisy konstytucyjne nie były martwe.


Udostępnij

Pozostałe artykuły tego wydania:


wstecz
 


Kapitał ludzki Unia Europejska

Strona internetowa współfinansowana przez Unię Europejską
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego