NSZZ Solidarność Region Świętokrzyski



Newsletter

Tygodnik Solidarność Świętokrzyska nr 45 (1135) z dn. 8 grudnia 2017r.

Rocznica stanu wojennego - Kazimierz Pasternak

Zbrodnia

Stan wojenny z grudnia 1981 roku jest zbrodnią, ciągle mimo upływu lat w pełni niewyjaśnioną i nierozliczoną. Zaledwie w kilka godzin udało się władzy komunistycznej spacyfikować przy pomocy wojska, milicji i służby bezpieczeństwa niemal cały kraj. Jedynie nieliczna grupa zakładów pod przywództwem lokalnych liderów NSZZ Solidarność podjęła się obrony ideałów wolności i solidarności. Niestety i ten opór został dość szybko brutalnie stłumiony, rozjechany czołgami, z ofiarami śmiertelnymi niewinnych osób, czego jednym z dowodów jest Kopalnia Wujek (9 ofiar śmiertelnych). Nie było litości dla nikogo. Niemal każdy był podejrzanym. W każdej chwili mógł trafić za kraty, stracić życie. Na pierwszy rzut brutalnych represji trafili działacze Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Ich winą była wyłącznie przynależność do już zarejestrowanej Solidarności. W Regionie Świętokrzyskim represje te zostały uruchomione wobec grupy działaczy Solidarności na kilka godzin przed oficjalnym ogłoszeniem przez WRON stanu wojennego, w mroźny sobotni wieczór, 12 grudnia. Brali udział w szkoleniu w podkieleckim Bocheńcu, co ułatwiło ich zgarnięcie i późniejsze internowanie w więzieniu na kieleckich Piaskach. Tego typu represyjnych akcji w kraju było tysiące. Aresztowań dokonywano w pociągach, hotelach, domach prywatnych i na ulicach. Stosowano strategię zaskoczenia, zastraszenia i brutalnej przemocy. Dla ułatwienia, w posiadaniu bojówek milicyjno – esbeckich były wykazy nazwisk i adresów osób rzekomo zagrażających wówczas totalitarnej władzy. Niejedne drzwi mieszkań prywatnych zostały wyrwane z futrynami w pogoni za „wrogami”. Tylko nielicznym udało się skutecznie zmylić agresywnych napastników i uciec wykorzystując do tego balkony i zakamuflowane przejścia. W razie wypadku, zasłabnięć, czy zagrożenia życia nikt nie mógł liczyć na pilną, specjalistyczną, doraźną pomoc lekarską, bo nie funkcjonowały łącza telefoniczne. Ile z tego tytułu zmarło mieszkańców naszego kraju nigdy się nie dowiemy. Podobnie nieznana jest liczna osób pobitych i prześladowanych. A spektrum stosowanych praktyk represyjnych poza aresztowaniami i internowaniem było bardzo szerokie. Podejrzani trafiali na przesłuchania, byli systematycznie inwigilowani, doświadczali ciągłych rewizji w swoich mieszkaniach, zmuszani byli do meldowania się w milicyjnych posterunkach. Tysiące tzw. „ekstremistów” traciło z dnia na dzień pracę i związane z tym środki pieniężne potrzebne do życia. Chorzy nie mieli zwykle szansy na zdobycie koniecznych leków. Obowiązywała w stanie wojennym godzina milicyjna. Każdy wyjazd poza teren zamieszkania podlegał kontroli na podstawie stosownego zezwolenia. Nie ułatwiała życia wszechobecna cenzura. Ktoś współcześnie żyjący zapyta, po co to wszystko? Dlaczego Polak zabija Polaka? Skąd tak wielka skala represji i nienawiści? Chodziło o zduszenie 10-milionowego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność i zniewolenie narodowego zrywu ku wolności i niepodległości. Udało się to komunistom tylko w części.


Udostępnij

Pozostałe artykuły tego wydania:


wstecz
 


Kapitał ludzki Unia Europejska

Strona internetowa współfinansowana przez Unię Europejską
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego