NSZZ Solidarność Region Świętokrzyski



Newsletter

Tygodnik Solidarność Świętokrzyska nr 6 (1143) z dn. 9 lutego 2018r.

Nam nie wszystko jedno - Waldemar Bartosz

Niedawna zmiana rządu zajmowała przez wiele tygodni niemal wszystkich publicystów i polityków. Zastanawiano się czy idzie w prawo, czy może na lewo, czy słabnie a może wzmacnia się któraś z gałęzi koalicji rządowej (wszak tworzą ją trzy partie).

Rzadko jednak dyskutowano nad ewentualnym znaczeniem tej zmiany dla pracowników. Nasz przewodniczący – Piotr Duda, co prawda w radiowej rozmowie wyraził nadzieję, że „nowy rząd będzie rządem dialogu”. Oczywiście, takie oczekiwania są na miejscu, ale bądźmy świadomi, że wypowiedź ta była też łagodną przyganą, biorąc pod uwagę, że rząd a później parlament przyjął nowelizację prawa emerytalnego bez żadnej konsultacji ze związkami zawodowymi. Stąd był nasz wniosek do Prezydenta RP o zawetowanie tej zmiany bądź skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego, co też się stało.

Wracając jednak do pytania o znaczenie rekonstrukcji rządu, trzeba zwrócić uwagę, na dwa aspekty. Pierwszy z nich dotyczy strategii polityczno – socjotechnicznej przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Wydaje się, że w tym przypadku strategia prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest czytelna i racjonalna. Wymiana premiera i tych ministrów, którzy uchodzili (słusznie, czy nie) za prawicowych jastrzębi na tych z opinią umiarkowanych, światowych i łagodnych, jest po prostu przesunięciem się w kierunku centrum i w ten sposób poszerzenia elektoratu. Badania opinii publicznej pokazują, że cel jest osiągany – prawie 50% poparcia po tych zmianach to jest niekwestionowany sukces owej taktyki.

Pozostaje jednak drugi aspekt, znaczenia dokonanych zmian. Dotyczy on przewidywanej polityki społeczno – gospodarczej. Polityczne posunięcie w kierunku centrum może też oznaczać korektę polityki społecznej – w kierunku bardziej liberalnym. Pewne symptomy w wypowiedziach prezesa partii rządzącej i premiera to sugerowały już na początku zmiany. Brzmiały one, mniej więcej, tak: dotąd przez dwa lata zajmowaliśmy się sprawami socjalnymi, teraz przyszedł czas na gospodarkę, czyli na przedsiębiorców. Jeden z nich – Cezary Kaźmierczak, szef niereprezentatywnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców jest, jak fama głosi, zaufanym nieformalnym doradcą Pana premiera. Potwierdzają to jego (pracodawcy) internetowe enuncjacje dotyczące polityki rządu. Jednocześnie Cezary Kaźmierczak posiada nieskrywane poglądy antyzwiązkowe. Ostatnio na przykład w Super Expresie (z 26.01.2018 r.) oceniając wprowadzenie niedziel wolnych od handlu, stwierdził, że „szykują się niezłe jaja” i wyraził obawę, a tak na prawdę sugestię, aby pracodawcy zmuszali pracowników do rozpoczynania pracy o godz. 24.00 po tzw. wolnej niedzieli. Nic to, biorąc pod uwagę treść listu, który przesłał w marcu 2013 r. na ręce Przewodniczącego Piotra Dudy, kiedy ten wespół z całym Związkiem opowiadał się za likwidacją umów śmieciowych. Cezary Kaźmierczak stwierdził m.in.: „informuję Pana, że przedsiębiorcy mają głęboko w dupie, jaką Pan zechce ustanowić płacę minimalną oraz czy zlikwiduje Pan umowy cywilno – prawne”, a dalej: „Dzięki umowom cywilno – prawnym wielu z nich (pracowników) ma bowiem jakąkolwiek pracę. Po realizacji Pana postulatów nie będą mieli żadnej, a w najlepszym razie zamiast umowy cywilno – prawnej dostaną umowę na gębę”.

Tyle niedawnej historii. Aktualnie, bo 26 stycznia br. portal Polskie Radio.pl, opublikował rozmowę z prezesem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, z której wynika, że posiada on dalsze recepty społeczno – gospodarcze i adresuje je rządowi. Postuluje więc m.in. „kontrolowany plan osiedlania Ukraińców w Polce” i „zmianę Kodeksu Pracy (bo) żadna 10 osobowa firma nie jest w stanie dziś przestrzegać obecnie istniejących przepisów”. Również ostatnio (21 grudnia 2017 r.) na portalu fronda.pl zachwala „Konstytucję dla biznesu” a w niej m.in. ograniczenie poboru składki emerytalnej i utworzenie rzecznika przedsiębiorców.

W rzeczy samej „Konstytucja dla biznesu”, jako ustawa została przyjęta przez Sejm 26 stycznia br.

Nie negując potrzeby uproszczenia biurokracji i ulżenia przedsiębiorcom, jednak położenie nacisku na ulgi dla jednej ze stron ustroju pracy, powoduje niebezpieczną asymetrię tego układu. Równowaga między kapitałem a pracą jest nie tylko postulatem katolickiej nauki społecznej, ale też przyjętą normą cywilizacyjną. Dziś więc winniśmy wołać, na przykład, o rzecznika pracowników. Jakikolwiek bowiem przechył w relacjach: pracodawca – pracownik spowoduje negatywne skutki społeczne. A nam nie jest wszystko jedno.


Udostępnij

Pozostałe artykuły tego wydania:


wstecz
 


Kapitał ludzki Unia Europejska

Strona internetowa współfinansowana przez Unię Europejską
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego