NSZZ Solidarność Region Świętokrzyski



Newsletter

Tygodnik Solidarność Świętokrzyska nr 6 (1143) z dn. 9 lutego 2018r.

Niedzielny handel i perfidne sztuczki pracodawców - Mieczysław Gójski

Od 1 marca br. zacznie obowiązywać ustawa dotycząca ograniczenia handlu w niedziele. Jej inicjatorem była "Solidarność" współtworząca z innymi organizacjami społecznymi, katolickimi oraz ze związkami zawodowymi a także z niektórymi organizacjami pracodawców, obywatelski komitet ustawodawczy.

Projekt ustawy, poparty ponad pół milionem podpisów, przewidywał ograniczenie handlu we wszystkie niedziele. Oczywiście przewidywał on też całkiem spory katalog wyłączeń z takiego zakazu jak choćby restauracje, kioski, kwiaciarnie, sklepy z pamiątkami, stacje benzynowe, itp. Niestety, obóz rządzący pod naporem (głównie zagranicznego) handlowego lobby, wspieranego przez pracodawców i parlamentarną opozycję, zdecydował, że póki co dwie niedziele w miesiącu (pierwsza i ostatnia) będą handlowe - ze ścieżką dojścia do wszystkich wolnych za 2 lata. Trzeba jednak pamiętać, że ustawa pozwala otworzyć sklep drobnemu sklepikarzowi nawet w niedzielę z "zakazanym handlem", jeśli tylko za ladą stanie sam właściciel. Warto też przy tej okazji odnotować, że nie potwierdzają się koszmarki senne i wszelakiej maści fatalizmy różnych (udających ekspertów) lobbystów, którymi próbowali straszyć Polaków. Warto sobie przypomnieć choćby ich straszenie ogromną falą zwolnień, tymczasem w handlu występuje ciągle ogromny niedobór (nawet 150 tys.) pracowników, i na żadne zwolnienia się nie zanosi. Pracowników handlu (zgodnie zresztą z opiniami związkowych ekspertów) trzeba będzie zatrudniać - nie zwalniać. Niestety, pomimo przestróg "Solidarności" ustawa zawiera swoje dość bolesne dziury. Luki, jak choćby ta, że zakaz handlu nie dotyczy sieciowych centrów logistycznych i dystrybucyjnych, co oznacza, że praca w niedziele będzie tam prowadzona. Politycy znali, ale nie uwzględnili w tym temacie propozycji Związku, aby takie centra mogły być w niedziele czynne, ale tylko wtedy, gdy praca w nich odbywa się za zgodą pracownika i za co w zamian miał on otrzymywać dzień wolny i ponadto 100 proc. dodatku. Niestety, do opinii społecznej docierają ostatnio też inne - wprost koszmarne wieści. Słychać o propozycjach pracodawców, które można nazwać odwetowymi, polegającymi na możliwości wykorzystania innych luk w prawie, przez sieci handlowe. W związku z tym, że doba pracownika jest liczona od północy do północy, niektórzy pracodawcy zapowiadają, że sklep może być czynny w sobotę do 23.55 (a więc pracownik zdąży skończyć pracę przed północą, czyli przed niedzielą), a poniedziałkowa praca rozpoczynałaby się np. o 0,05, byleby, był to już poniedziałek. Niestety, opisane wyżej sztuczki są także wynikiem mało precyzyjnych zapisów ustawy, wynikajacych pewnie z braku zrozumienia ustawodawcy dla propozycji "Solidarności". A propozycja Związku (silniej zabezpieczająca interes pracowników) sprowadzała się do precyzyjnego zapisu, aby godzina pracy w poniedziałek (po wolnej niedzieli) była konkretnie określona I mogła rozpocząć się najwcześniej np. o piątej rano. Widać z powyższego (a życie zapewne pokaże jeszcze inne luki prawne sprzeczne z duchem tej ustawy), że w niedługim czasie potrzebna będzie jej nowelizacja.

Natomiast jeśli teraz doniesienia medialne mówiące o tych chytrych planach miałyby się potwierdzić – a jest oczywiste, że nie ma dla takiego rozwiązania uzasadnienia biznesowego - to nie można potraktować tego inaczej, jak tylko zwykłej perfidii pracodawców wobec pracowników i złośliwość kapitału wobec pracy. Jednocześnie, byłby to najlepszy dowód dla tezy, że właściciele zagranicznych sieci handlowych (i nie tylko ci) traktują nasz kraj jak swoją kolonię, a polskich pracowników jak niewolników.


Udostępnij

Pozostałe artykuły tego wydania:


wstecz
 


Kapitał ludzki Unia Europejska

Strona internetowa współfinansowana przez Unię Europejską
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego