NSZZ Solidarność Region Świętokrzyski



Newsletter

Tygodnik Solidarność Świętokrzyska nr 23 (1207) z dn. 7 czerwca 2019r.

Po wyborach i przed następnymi - Waldemar Bartosz

Kurz bitewny po wyborach do Europarlamentu jeszcze długo będzie się unosił, bo zaskoczenie wynikami wyborów było duże, bo nadciągają wybory jesienne, bo wielu jest zawiedzionych swą taktyką wyborczą.
Patrząc z boku, nie będąc wprost zainteresowany występowaniem na scenie politycznej, ale mając postawę tego, dla którego nie wszystko jest obojętne, trzeba stwierdzić, że wyniki zakończonych wyborów dają dużo do myślenia.
Widać jasno, po pierwsze, że polaryzacja pomiędzy największymi ugrupowaniami oraz podbicie emocjonalnego bębenka w trakcie kampanii, spowodowało dużą, jak na polskie warunki mobilizację elektoratu. Nie od dzisiaj, duża frekwencja służy Prawu i Sprawiedliwości. Dlatego też, między innymi z tego powodu dobre wyniki dla listy PiS-u. Z tej perspektywy widać też, że taktyka Koalicji Europejskiej obliczona na mnożeniu tzw. afer obyczajowych i światopoglądowych (uderzających przed wszystkim w Kościół Katolicki, jako domniemane zaplecze partii konserwatywnych) nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Wręcz przeciwnie, nie od dziś jest jasne, że elektorat antyklerykalny jest głośny, lecz nieliczny. Przekonał się już o tym wcześniej Palikot i Petru. Jednocześnie brak pozytywnego programu wyborczego w Koalicji Europejskiej powoduje, że nie ma czym przekonywać ludzi otwartych na argumenty. Po prostu ich nie ma. Nota bene nie mogło ich być, bo jak pogodzić wodę z ogniem: np. PSL z Nowoczesną. W tym kontekście najbardziej chyba po wyborach pokonane jest właśnie PSL. Elektorat wiejski nie pójdzie głosować na LGBT, w związku z tym pozostaje mu PiS. Być może oderwanie elektoratu wiejskiego od PSL będzie trwałe, bo i niechęć tego elektoratu do tzw. „lewactwa” też jest silna. Przegrał też Schetyna, bo jak widać jego strategia grania antyPiSem zawiodła. Na dodatek reanimował w ten sposób pogrobowców PRL-u, byłych przywódców PZPR, którzy na fali schetynowskiej polityki stali się w znacznej liczbie Europosłami. I na dodatek w Parlamencie Europejskim nie będą wspierać ugrupowania, w którym uczestniczy PO, czyli EPL, będą dzielnymi żołnierzami grupy socjalistów. Można rzec – cóżeś narobił Grzegorzu Dyndało?
Przy ogólnym aplauzie dla polskich wyników wyborów, trzeba też spojrzeć na przyszły wygląd Parlamentu Europejskiego. Wszystko wskazuje, że osłabienie socjaldemokratów i chadeków nie jest na tyle duże, żeby konserwatyści mieli w PE większość. Raczej spowoduje to, że socjaldemokraci i chadecy do swej koalicji dopuszczą liberałów, a może i komunistów. Tym sposobem tzw. Europa przesunie się jeszcze bardziej na lewo. W kraju natomiast, bardzo dobry wynik PiS spowodował, że kilku znanych polityków tej partii przeprowadzi się na 5 lat do Strasburga. W kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych nie jest to pozytywne zjawisko. Ktoś przecież musi przynieść głosy w jesiennych wyborach. Beata Szydło już nie wniesie tej półmilionowej puli.
Jest to wielkie wyzwanie dla rządzących. Przecież na jesieni, aby dalej rządzić przez kolejne cztery lata, muszą osiągnąć wynik bliski 50 procentom. To gwarantuje większość. Na koalicje PiS-u z kimkolwiek raczej się nie zanosi.
 
 
 

Udostępnij

Pozostałe artykuły tego wydania:


wstecz
 


Kapitał ludzki Unia Europejska

Strona internetowa współfinansowana przez Unię Europejską
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego