NSZZ Solidarność Region Świętokrzyski



Newsletter

Tygodnik Solidarność Świętokrzyska nr 26 (1210) z dn. 28 czerwca 2019r.

Radomski protest - Kazimierz Pasternak

Zaledwie sześć lat po dramatycznym w skutkach, brutalnym, krwawym stłumieniu przez komunistów strajków robotniczych na Wybrzeżu i dwudziestu latach brutalnej pacyfikacji robotników z poznańskich zakładów pracy, do walki w obronie godności, sprawiedliwości i poprawie warunków życia przystąpili robotnicy radomskich zakładów pracy i wielotysięczna załoga z podwarszawskiego Ursusa. Doskonale wiedzieli, co spotkało ich kolegów z Poznania i Wybrzeża. Tam zginęli ich koledzy. Byli brutalnie prześladowani, bici i torturowani. Tysiące z nich straciło zdrowie, zostali kalekami do końca życia. Wyrzucani z pracy z wilczym biletem nie mieli podstawowych środków do życia. Bohaterowie z Radomia, Ursusa i innych zakładów w Polsce stanęli na barykadach wolności i sprawiedliwości w 1976 roku, po zapowiedzi 24 czerwca, przez ówczesnego premiera Jaroszewicza drakońskich podwyżek cen żywności. A przecież według Gierka, po 1970 roku miało być tylko lepiej. Owszem zachodnie kredyty na krótki czas pozornie zapewniały poprawę sytuacji nie tylko w rozwoju gospodarczym, ale i w segmencie konsumpcji, mimo olbrzymich dysproporcji społecznych, powszechnej korupcji i niesprawiedliwości. 1976 rok ostro zweryfikował strategię komunistów i hałaśliwą propagandę sukcesu. Robotnicy z Radomia i Ursusa mimo groźby represji i powtórki scenariusza z Poznania, Wybrzeża odważnie zaprotestowali nie godząc się na podwyżkowy dyktat cenowy. Zaczęło się 25 czerwca w godzinach porannych w radomskich zakładach metalowych im. Waltera, na wydziale P-6, specjalizującym się w produkcji broni. Liczna grupa pracowników opuszczając zakład skierowała się pod budynek wojewódzki PZPR. Inna grupa udała się do innych radomskich zakładów apelując o przyłączenie się do protestu. W godzinach popołudniowych, przed wojewódzkim gmachem PZPR, zebrało się ponad pięć tysięcy demonstrantów żądając cofnięcia podwyżek cen i spotkania z przedstawicielem partyjnego kierownictwa. Tracąc cierpliwość część demonstrantów wkroczyła do siedziby partii plądrując pomieszczenia. Doszło do wybuchu pożaru. To spowodowało interwencję zomowców ściągniętych naprędce z Kielc, Szczytna, Warszawy, Łodzi, Lublina, która przekształciła się w regularne starcia uliczne z demonstrantami, z użyciem gazu łzawiącego, armatek wodnych, pałek. Protestujący zaatakowali komendę milicji rzucając w okna kamieniami. Były wśród protestujących oficjalnie dwie ofiary śmiertelne tego dnia. Wieczorem w krótkim wystąpieniu telewizyjnym premier Jaroszewicz wycofał się z podwyżek. W rewanżu władze zgotowały uczestnikom protestu brutalne „ścieżki zdrowia”. Zatrzymano ponad 600 osób. Przed sądami pod różnymi zarzutami stanęło 186 osób. 120 z nich zostało oskarżonych o kradzież. 24 osobom postawiono zarzut kierowania protestem, skazując na od półtora do dziesięciu lat więzienia. Setki ludzi zostało pozbawionych pracy. Jedną z ofiar tego dramatu jest ksiądz Roman Kotlarz. Radom do dzisiaj odczuwa skutki tego protestu. „Solidarność” pamięta pozostając w modlitwie.

 


Udostępnij

Pozostałe artykuły tego wydania:


wstecz
 


Kapitał ludzki Unia Europejska

Strona internetowa współfinansowana przez Unię Europejską
w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego